Obraz Boga: w Nim żyjemy

🎯 Po co Ci to?

Zapytaj dziesięć osób, w jakiego Boga nie wierzą, a usłyszysz zdumiewająco podobny portret: starszy pan z brodą, srogi księgowy win, kosmiczny policjant. Sęk w tym, że w takiego Boga nie wierzy również większość teologów i żaden z mistyków. Zanim ktoś odrzuci — albo przyjmie — „Boga", warto sprawdzić, o kim właściwie mowa. Ta jednostka to portret Boga wyznawanego przez chrześcijaństwo — i rdzeń całej tej książki.

Chrystus Pantokrator — najstarsza zachowana ikona Chrystusa (VI w., klasztor św. Katarzyny na Synaju): prawa dłoń błogosławi, lewa trzyma Ewangelię · źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna
Chrystus Pantokrator — najstarsza zachowana ikona Chrystusa (VI w., klasztor św. Katarzyny na Synaju): prawa dłoń błogosławi, lewa trzyma Ewangelię · źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna

📘 Nie „coś", tylko „Ktoś" — i nie „obok", tylko „w"

Zacznijmy od wspólnego wyznania. Credo nicejsko-konstantynopolitańskie — sformułowane na soborach IV wieku, odmawiane do dziś przez katolików, prawosławnych i większość protestantów (to jedna z rzeczy, które łączą niemal całe chrześcijaństwo) — zaczyna się: „Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi". Trzy rysy portretu są tu od razu: Bóg jest jeden, jest Ojcem (a więc Kimś w relacji, nie siłą), jest Stwórcą (a więc wszystko, co istnieje, istnieje z Jego chcenia).

Ale chrześcijaństwo dopowiada rys czwarty, najbardziej własny: „Bóg jest miłością" (1 J 4,8). Nie: „Bóg kocha" (to robiłby też srogi księgowy w dobry dzień) — Bóg jest miłością; relacja nie jest czymś, co Bóg robi, lecz tym, czym Bóg żyje. Stąd chrześcijańska nauka o Trójcy — jednym Bogu w trzech Osobach — która przy pierwszym kontakcie brzmi jak matematyczna łamigłówka, a mówi rzecz prostą i zawrotną: w samym sercu rzeczywistości nie ma samotnej mocy, tylko wieczna wymiana miłości. Świat nie został stworzony przez Samotnika z nudów, lecz przez Wspólnotę z nadmiaru.

Gdzie ten Bóg jest? Potoczna wyobraźnia umieszcza Go „w górze" — poza światem, daleko. Biblia i mistycy mówią inaczej. Paweł na Areopagu: „w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" (Dz 17,28) — nie „On jest gdzieś obok nas", lecz my jesteśmy w Nim, jak ryba w oceanie, który zarazem przenika ją na wskroś. Augustyn z drugiej strony tego samego: Bóg jest interior intimo meo — głębiej we mnie niż ja sam (2.2). Bliżej niż własny oddech i szerzej niż wszechświat — jednocześnie. Dlatego szukanie Boga nie przypomina wyprawy w kosmos, tylko przebudzenie: nie trzeba nigdzie iść, trzeba zauważyć.

📘 Zjednoczenie, nie wchłonięcie

Tu tradycja kontemplacyjna dokłada swoje najpiękniejsze obrazy — i swoją najważniejszą precyzję. Bernard z Clairvaux, dwunastowieczny mnich, pisząc o zjednoczeniu człowieka z Bogiem, sięgał po trzy porównania: kropla wody wpuszczona w wino zdaje się tracić siebie, przyjmując smak i barwę wina; rozżarzone żelazo w ogniu staje się jak ogień — świeci i parzy — pozostając żelazem; powietrze zalane światłem słońca samo wydaje się światłem. I Bernard dopisywał wyraźnie: substancja pozostaje. Człowiek zjednoczony z Bogiem nie rozpuszcza się jak kostka cukru — staje się najbardziej sobą.

To samo mówi ewangeliczny obraz winnego krzewu: „Ja jestem krzewem winnym, wy — latoroślami" (J 15,5). Latorośl żyje w krzewie i sokiem krzewu — ale nie jest krzewem; jest sobą, i właśnie dzięki zakorzenieniu owocuje. Tradycja nazwała tę tajemnicę zjednoczeniem przemieniającym: miłość jednoczy najściślej, jak można — nie kasując kochającego. Bo do miłości trzeba dwojga. Gdyby człowiek dosłownie „był" Bogiem, nie miałby kogo kochać ani być przez kogo kochanym — a wtedy z chrześcijaństwa nie zostałoby nic, bo jego jedynym tematem jest właśnie relacja.

Średniowieczny dominikanin Mistrz Eckhart dopowiadał w kazaniach obraz jeszcze śmielszy: narodziny Boga w duszy. Bogu nie wystarczy, że urodził się raz w Betlejem — chce rodzić się w każdym człowieku: w głębi duszy, którą Eckhart nazywał „iskierką", Bóg jest bliżej mnie niż ja sam i nieustannie chce się we mnie „wydarzyć". A Jezus w Ewangelii Łukasza mówi zdanie, które ta książka będzie jeszcze wspominać: „królestwo Boże jest pośród was" — greckie entos hymon można też tłumaczyć „w was" (Łk 17,21). W obu odczytaniach kierunek jest ten sam: nie „kiedyś, gdzie indziej", lecz „już, tutaj" — jak ziarno gorczycy i zaczyn w cieście z przypowieści: coś małego, co rośnie w człowieku i między ludźmi.

Zbierzmy portret: Bóg jeden, osobowy, będący miłością; nie konkurent człowieka, lecz żywioł, w którym człowiek żyje jak ryba w oceanie; jednoczący się z człowiekiem tak, że człowiek staje się bardziej — nie mniej — sobą. W takiego Boga można nie wierzyć. Ale warto przynajmniej nie wierzyć w tego właściwego.

💭 Pomyśl: Skonfrontuj dwa obrazy: Bóg-obserwator na zewnątrz świata kontra Ten, w którym „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy". Jak zmienia się sens słowa „modlitwa" przy przejściu od pierwszego obrazu do drugiego? (Podpowiedź: czy trzeba krzyczeć do kogoś, w kim się jest?)

📖 Głos tradycji

„Jak kropla wody wpuszczona w wino zdaje się całkiem zatracać, przyjmując smak i barwę wina; jak rozpalone żelazo staje się do złudzenia podobne do ognia, wyzbywszy się swej pierwotnej postaci; jak powietrze przeniknięte światłem słońca przemienia się w jasność tak, że zdaje się nie tyle oświetlone, co samym światłem — tak w świętych wszelkie uczucie ludzkie stopnieje i przeleje się całkowicie w wolę Boga." — św. Bernard z Clairvaux, O miłowaniu Boga (a substancja — dopowiada Bernard — pozostaje)

🕯️ Szkoła ciszy: jedno słowo — wprowadzenie

Rodowód: medytacja jednego słowa to najstarsza forma chrześcijańskiej medytacji — pełny rodowód poznasz w następnej jednostce. Dziś przedsmak, w wersji, którą w XX wieku odnowił benedyktyn John Main.

Praktyka (12 minut):

  1. Usiądź prosto, zamknij oczy, dwie minuty osadzenia w oddechu.
  2. Zacznij powtarzać w myślach — spokojnie, bez pośpiechu — jedno słowo. Main polecał aramejskie „maranatha" (cztery równe sylaby: ma-ra-na-tha; znaczy „Przyjdź, Panie" — ale na czas praktyki nie rozmyślaj o znaczeniu). Jeśli wolisz polskie słowo z praktyki 2.4 — zostań przy nim.
  3. Powtarzaj je łagodnie przez cały czas praktyki, jak cichy puls. Gdy zauważysz, że umysł odszedł — wróć do słowa. Bez rozliczania się.
  4. Nie oczekuj przeżyć. To praktyka wierności, nie fajerwerków. „Sukces" = wracałeś.

Dwie intencje — wybierz swoją: Jeśli wierzysz: słowo jest jak wiosło — nie jest celem podróży, ale trzyma Cię na wodzie, którą jest On; jesteś w Tym, do którego mówisz. Jeśli nie wierzysz albo nie wiesz: jedno słowo to najprostsze kotwiczenie umysłu, jakie zna ludzkość — sprawdzasz na sobie technologię starszą niż alfabet, którym ją zapisano.

📐 Sedno

Chrześcijański Bóg to nie „starszy pan na chmurze": jest jeden, osobowy i JEST miłością (1 J 4,8) — a Trójca znaczy, że w sercu rzeczywistości jest wspólnota, nie samotna moc. Nie mieszka „obok" świata: żyjemy w Nim (Dz 17,28), a On jest głębiej w nas niż my sami (Augustyn); królestwo rośnie w nas i pośród nas (Łk 17,21; Eckhart — „narodziny Boga w duszy"). Zjednoczenie z Nim — obrazy Bernarda: kropla w winie, żelazo w ogniu — przemienia, ale nie wchłania: do miłości trzeba dwojga.


Ucz się tej jednostki z asystentem